Kiedyś myślałem, że inteligentne tablice to tylko drogie zabawki. Na przykład, po co wydawać tysiące na coś, skoro tablica i marker działają dobrze? Ale potem zacząłem właściwie go używać i wow – zmieniła się gra.
Rzecz w tym, że nie chodzi o zastąpienie tradycyjnego nauczania. Chodzi o to, żeby wszystko było bardziej wciągające. Kiedy mogę wyświetlić film, narysować go, poprosić uczniów o podejście i interakcję z nim… nagle wszyscy zwracają na to uwagę. Nawet dzieciak, który zwykle wygląda przez okno.
Najlepsza część? To nie jest skomplikowane. Poważnie. Jeśli potrafisz korzystać ze smartfona, możesz korzystać z tych rzeczy. Dotknij, przesuń, napisz – to takie proste. A dzieci? To cyfrowi tubylcy. Zrozumieją to szybciej, niż powiesz „pracę domową”.
Jeśli więc Twoja szkoła myśli o modernizacji, nie postrzegaj tego tylko jako kolejnego wydatku. Potraktuj to jako inwestycję w to, by Twoje lekcje rzeczywiście się utrwaliły. Bądźmy jednak szczerzy – jeśli uczniowie nie są zaangażowani, jaki jest w tym sens?
